Bajka o robocie
W galaktyce, oddalonej od ziemi o miliony kilometrów świetlnych, istniała planeta nazywana dawniej "Radoślandią". Po objęciu rządów przez robota, który sam siebie mianował "Pogromcą radości", nazwano tę planetę "Mroczlandią".
Robot ten okrutnie nękał wszystkich, którzy cieszyli się z życia i nieustannie bawili. Za uśmiech groziła nawet kara śmierci. Ludzie nie mogący żyć bez radości, założyli komuny w podziemiach, gdzie żyli i bawili się. Roboty konsekwentnie niszczyły takie organizacje, lecz ludzie dzielnie stawiali im opór. Ludzie, którzy nie mogli już wytrzymać w podziemiach i męczyło ich życie w ciągłym strachu przed robotami, zjednoczyli się i wystąpili zbrojnie przeciwko robotom. Chociaż ludzi było o wiele więcej, nie mogli pokonać robotów z laserami o sile takiej, że ktoś, kto "dostał" z takiej broni w "mgnieniu oka" zamieniał się w pył. Ludzie uzbrojeni w malutkie lasery powoli wymierali, gdy nagle jeden z nich - naukowiec "Szczęśliwuch" odkrył słabą stronę wroga. Każdy robot był niezwykle wrażliwy na wodę, dlatego nigdy ich jednostki nie chodziły w deszczu.
Tylko skąd wziąć wodę na planecie, na której większość jezior wyparowała dawno temu. Nagle jeden z ludzi poczuł pod nogami coś twardego. Pomyślał: "Skąd na pustyni beton". Gdy go rozbili, ukazała się im głęboka studnia. Szczęśliwuch w kilka godzin zbudował pompę. Gdy na robotów spadła choć kropla wody, palił im się procesor i z głowy leciał dym.
Tym sposobem ludzie wygrali tę ważną wojnę. Na Radoślandi znów zapanowało szczęście. Kto wie, jak by skończyła się ta wojna gdyby nie mądrość i odwaga ludzi.
Robot ten okrutnie nękał wszystkich, którzy cieszyli się z życia i nieustannie bawili. Za uśmiech groziła nawet kara śmierci. Ludzie nie mogący żyć bez radości, założyli komuny w podziemiach, gdzie żyli i bawili się. Roboty konsekwentnie niszczyły takie organizacje, lecz ludzie dzielnie stawiali im opór. Ludzie, którzy nie mogli już wytrzymać w podziemiach i męczyło ich życie w ciągłym strachu przed robotami, zjednoczyli się i wystąpili zbrojnie przeciwko robotom. Chociaż ludzi było o wiele więcej, nie mogli pokonać robotów z laserami o sile takiej, że ktoś, kto "dostał" z takiej broni w "mgnieniu oka" zamieniał się w pył. Ludzie uzbrojeni w malutkie lasery powoli wymierali, gdy nagle jeden z nich - naukowiec "Szczęśliwuch" odkrył słabą stronę wroga. Każdy robot był niezwykle wrażliwy na wodę, dlatego nigdy ich jednostki nie chodziły w deszczu.
Tylko skąd wziąć wodę na planecie, na której większość jezior wyparowała dawno temu. Nagle jeden z ludzi poczuł pod nogami coś twardego. Pomyślał: "Skąd na pustyni beton". Gdy go rozbili, ukazała się im głęboka studnia. Szczęśliwuch w kilka godzin zbudował pompę. Gdy na robotów spadła choć kropla wody, palił im się procesor i z głowy leciał dym.
Tym sposobem ludzie wygrali tę ważną wojnę. Na Radoślandi znów zapanowało szczęście. Kto wie, jak by skończyła się ta wojna gdyby nie mądrość i odwaga ludzi.
W kategorii: Skany prac z polskiego
